piątek, 4 maja 2012

Siódmy

Frances pobiegła na próbę lekko wystraszona. Ale na pewno sobie poradzi i nie dostanie jakiejś kary czy coś. Nie znam tutejszych nauczycieli, nie wiem co robią, gdy ktoś nie wykonuje poleceń. Dokończyłam lody i postanowiłam sama dokończyć zakupy. Poszłam do pierwszego lepszego sklepu. Ściany w ciemnych kolorach, hip-hopowa muzyka... Dokładnie wiedziałam, że znajdę tu coś dla siebie. Zawsze miałam odmienny styl. Wolałam luźne rzeczy i przede wszystkim, kolorowe. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to czerwone vansy. Leżała tylko jedna para. Od dawna głosiłam jedną zasadę ,,Jeśli ostatnia para i mój rozmiar, to jakiś znak". Tak samo zrobiłam i teraz. Spojrzałam na podeszwę buta. Uśmiechnęłam się szeroko widząc mój numer. Przymierzyłam buty i zaklaskałam w ręce. Leżały idealnie. Dalej powędrowałam w poszukiwaniu ciuchów. Kupiłam kilka bluzek różnych kolorów, dwie bluzy przez głowę i kilka par jeans'ów. Za wszystko zapłaciłam i opuściłam sklep. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał godzinę 20:30. Muszę przyznać, że czas dość szybko mijał. Westchnęłam i obładowana pakunkami ruszyłam w stronę wyjścia. Niestety nie zauważyłam znaku i weszłam wprost na świeżo umytą podłogę. Jako, że jestem okropną niezdarą, oczywiście poślizgnęłam się i runęłam z hukiem na ziemię.
-Auć. - jęknęłam, gdy upadłam na moją kość ogonową. - Teraz już nigdy nie usiądę. - zamiast się podnieść westchnęłam głęboko, wpatrując się głupkowato w lampę zawieszoną na suficie. Ktoś niestety zakrył mi światło swoim ciałem.
-Dobrze się czujesz ? - zapytał mnie bardzo przyjemny głos jakiegoś chłopaka.
-Nie. Tylko umarłam, nic wielkiego. - odparłam z sarkazmem. Chłopak podał mi rękę, a ja pochwyciłam ją i podniosłam się. - Dziękuję. - odparłam otrzepując się. Teraz dopiero spojrzałam na chłopaka. Miał śliczne loczki, głębokie zielone oczy no i zniewalający uśmiech. Bałam się, że zaraz język zacznie mi się plątać, więc pospiesznie spuściłam wzrok i zaczęłam zbierać wszystkie pakunki, które wypadły mi z rąk. Nieznajomy pomógł mi. - Dziękuję. - powtórzyłam głupkowato i posłałam mu delikatny uśmiech.
-Nie ma za co. Po prostu następnym razem uważaj, gdy ktoś będzie robił zamach na twoje życie. - odpowiedział i zaśmiał się, a ja razem z nim.
-Będę pamiętać. Trzymaj się. Cześć. - rzuciłam i ruszyłam w stronę wyjścia.
-Możliwe, że do zobaczenia. Nigdy nie wiadomo, kto będzie Cię musiał zbierać z podłogi. - odparł, a ja nie odwracając się, zaśmiałam się jak małe dziecko i ruszyłam w stronę domu. Chłopak był na prawdę miły. Nigdy nikt mi nie pomagał. Zawsze musiałam radzić sobie sama. Bez wyjątków. A teraz było inaczej. Mimo feralnego upadku, dzień uważałam za bardzo udany. Może rzeczywiście Anglia miała odmienić moje życie? Przypomniał mi się też chłopak z Milkshake City. Frances mówiła, że patrzył się na mnie. Też to zaważyłam, ale to przecież nic takiego prawda?
Otworzyłam drzwi od domu w którym o dziwo byli już rodzice.
-Cześć! - krzyknęłam w zostawiając pakunki przy wejście, podążyłam do kuchni na kolację.
-Gdzie byłaś ? - zapytała mama gdy tylko odnalazła mnie wzrokiem.
-Z przyjaciółką na zakupach. - odparłam sucho i otworzyłam lodówkę z której wyjęłam biały ser.
-I jak? Podobało się ? - zapytała popijając gorącą herbatkę. Ja wzruszyłam tylko ramionami i ugryzłam kanapkę.
-Z Frances zawsze jest świetnie. Ona na prawdę mnie rozumie i umie wysłuchać. Cieszę się, że się przeprowadziliśmy. - uśmiechnęłam się do rodzicielki, a ta to odwzajemniła.
-Jutro masz pierwszy dzień szkoły, pamiętasz ? - zapytała unosząc jedną brew, a ja jęknęłam.
-Muszę iść ?
-Młoda panno, nawet nie dopuszczam do moich myśli innej opcji. Poradzisz sobie prawda ?
-Jak zawsze - odparłam sucho i łapiąc wszystkie pakunki z zakupami, ruszyłam po schodach w górę. - Dobranoc. - rzuciłam jeszcze na odchodne i zamknęłam się w pokoju. Ugh... szkoła. Nie chciałam tam iść. Nie wiedziałam jak dam radę. Co prawda miałam Frances, ale nie będziemy w jednej klasie, co mnie trochę zmartwiło. - Dam radę. - powiedziałam sama do siebie. Wyjęłam z szafy moją pidżamę i poszłam do łazienki, gdzie wzięłam relaksacyjną kąpiel. Weszłam na powrót do pokoju i podeszłam do pakunków, aby wybrać jakieś ubranie na jutro. Zdecydowałam się na jasne jeansy do połowy łydek, czerwony t-shirt z napisem ,,Free time" i zielony sweterek z rękawem 3/4. Odetchnęłam i położyłam wybrane ciuchy na fotel. Położyłam się do łóżka i po chwili zasnęłam.

Budzik zagrzmiał o godzinie 7 rano.
-Nie. - jęknęłam i próbowałam ręką wycelować w przedmiot aby go wyłączyć. W końcu ze swoją nieporadnością spowodowałam tylko jego upadek na ziemie, ale skutecznie się uciszył. Leniwie podniosłam się z łóżka i łapiąc przygotowane wczoraj rzeczy, podążyłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i doprowadziłam moje włosy do ładu. Spięłam je czarną gumką w wysoką kitkę. Opuściłam łazienkę i zeszłam na dół aby przygotować sobie posiłek. Zjadłam płatki z zimnym mlekiem i puste naczynie włożyłam do zlewu. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał godzinę 7:40. Przydałoby się być szybciej. W końcu w sekretariacie miałam dostać plan lekcji i wszystkie potrzebne książki. Założyłam moje czerwone vansy, chwyciłam za niebieską torbę z czarnymi nadrukami i przekluczywszy dom, podążyłam w stronę szkoły. Niebo było pochmurne, ale nie wyglądało, żeby miało się rozpadać. Chociaż znając Londyn to kto wie. Do budynku doszłam w niecałe 10 minut. Stanęłam przed drzwiami z napisem ,,sekretariat" i zapukałam. Słysząc ciche proszę otworzyłam drzwi. Za biurkiem siedziała przysadzista kobieta z miłym uśmiechem.
-Słucham ?
-Emm.. Nazywam się Sofia Collins i zostałam przyjęta do klasy muzycznej Pana Moor'a. - wypowiedziałam niepewnie, a kobieta pokiwała twierdząco głową i wydrukowała jakiś formularz.
-Podpisz tylko tu i tu, a ja już ci przynoszę potrzebne rzeczy.
Machnęłam ręką w miejscach przez nią wskazanych i odczekałam chwilkę na powrót sekretarki.
-Proszę bardzo, plan i książki. Mam nadzieję, że zadomowi się Panna u nas. - posłała mi miły uśmiech. Spakowałam książki do torby i wzięłam plan ze sobą.
-Dziękuję bardzo. Do widzenia. - otworzyłam drzwi i na moje nieszczęście oberwałam w bark od jakiejś dziewczyny i padłam na ziemię.
-Jak śmiałaś tak bezczelnie na mnie wpaść. Potargałaś mi włosy. Ugh... - jakaś blondwłosa warknęła na mnie i razem z koleżanką, która miała pewnie rolę popierania swojej towarzyszki, oddaliła się.
-Cudownie. Pierwszy dzień, a już mam wrogów. - odetchnęłam i już chciałam się podnieść gdy usłyszałam kogoś głos.
-Starcie z Natash'ą i Cortney? - zapytał podając mi rękę.
-Można tak powiedzieć. - odparłam łapiąc ją i podnosząc się. - To ty? - nie ukrywałam zdziwienia, widząc chłopaka w kręconych włosach.
-A nie mówiłem, że będę Cię musiał zbierać z podłogi ? - zapytał chichocząc, a ja przewróciłam teatralnie oczami.
-Muszę Cię zatrudnić na pełen etat. - odpowiedziałam, a ten pokazał mi rząd swoich białych zębów.
-Harry Styles. - przedstawił się podając mi dłoń.
-Sofia Collins. Największa gapa świata. - odparłam ściskając ją delikatnie, a ten się zaśmiał.
-Do zobaczenia, gapo. - rzucił na odchodne i ruszył zatłoczonym już korytarzem. Odprowadziłam go chwilę wzrokiem i dojrzałam idącą w moja stronę, uśmiechniętą Frances.


Ja cie co mi wyszło xd Ale dno ! Ale spokojnie ludzie, Kinga poratuje w następnym rozdziale :D Dziękujemy za wszystkie komentarze, obserwujących i wejścia. Jesteście niesamowici ! ((:
Następny rozdział w wykonaniu Pani Horan
Pozdrawiam
Pani Tomlinson

13 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że nie tylko Frances jest niezdarą! Aaa... Loczek się pojawił, czyli brakuje tylko Liama ^^ Hmm... będę musiała go jakoś wkręcić :D " Ale dno! " ?? Kochana, czy mam tam do Ciebie zalecieć??!! Jasne już to widzę, że ja cokolwiek podratuję, chyba wręcz przeciwnie! xq Następny rozdział postaram się napisać na wtorek. Kocham i czekam na Twój kolejny ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. 'Ale dno'? No chyba nie, piszesz świetnie i mnie się bardzo ale to bardzo podoba i dałabym wszystko żeby mieć Twój talent.
    I muszę przyznać, że zaczynam doceniać to, że jestem niezdarą;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo,, fajnie że jest już Harry =D
    Dno?!?! Chyba dno studni zajebistych opowiadań ;)
    Nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów,, pozdrowionka :**

    OdpowiedzUsuń
  5. pisz szybko następny, bo cudne ;)
    zapraszam tez do mnie ; http://fucksmiile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej, świetny jest! :D Cholerka niesamowicie wszystko opisujecie :D <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie dno?!?! Wspaniały rozdział! Cieszę się, że pojawił się Harry. Coś mi się wydaje, że chyba polubił Sofię. Taką mam nadzieję. (;
    Czekam na kolejny rozdział! :D


    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dno?! To przecież jest świetne! Obie macie niesamowite talenty i waszym wykonaniu nawet taki zwykły, nic nie wnoszący rozdział robi się niesamowicie ciekawy. Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze tylko Liam i dziewczyny poznają cały zespół ;) Już nie mogę sie doczekać xdd Świetny rozdział xdd

    OdpowiedzUsuń
  10. Poznała Harrego:D
    Nasz loczek to prawdziwy men:P
    Z niecierpliwością czekam na kolejną notkę:D

    OdpowiedzUsuń
  11. http://live-in-barcelona.blogspot.com/ nowe opowiadanie w świecie znanym jako ' blogspot' zapraszam serdecznie i liczę na szczerą opinię i dodanie do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahahah co ty bredzisz dzieciaku ! To jest swietne ;d Hahah, jeszcze z tym pelnym etatem, hahah ;d Ehh, ja chce juz kolejny ! *.* Uhuhu, Styles dzentelmenem ;p

    OdpowiedzUsuń