piątek, 25 maja 2012

Jedenasty

-No idź z nim pogadać. - namawiała mnie Frances, ale ja byłam nieugięta i pokręciłam głową.
-I niby co mu powiem ? Hej, mógłbyś przeprosić za to, że tak chamsko mnie potraktowałeś ? - zapytałam zmieniając przy tym głos, a dziewczyna przewróciła oczami.
-Po prostu podejdź i przedstaw się. Jak Cię zobaczy na pewno będzie chciał Cię poznać. - zachęcała mnie, a ja przygryzłam dolną wargę. W tym momencie chłopak podniósł się z miejsca i opuścił Milkshake City. - No wiesz co ! Miałaś taką okazję. - opadła zniechęcona na oparcie, a ja tylko wzruszyłam ramionami.
-Może to był jakiś znak. - odparłam i wciągnęłam przez słomkę trochę napoju. Dopiłyśmy shake'i do końca i wyszłyśmy na świeże powietrze. Wiaterek lekko zawiewał, a słońce już dawno zachodziło. Pomimo iż był wrzesień, to na dworze było strasznie zimno. Postanowiłyśmy zatem wrócić do domu. Kilkanaście metrów przed drzwiami, zaskoczył nas ulewny deszcz.
-I to są uroki kochanej Anglii. - skwitowała Frances zdejmując buty, a ja zrobiłam to samo.
-Muszę się przestawić. - dodałam i razem ruszyłyśmy do pokoju.
-Cześć brat. - rzuciła i poczochrała włosy Ericowi.
-Spadaj. - fuknął i zrobił unik na co się zaśmiałam. Zazdrościłam ich. Mieli siebie, a ja ? Ani przyjaciół, ani rodzeństwa. Zawsze byłam sama. Przyzwyczaiłam się już do tego. Sama się sobie dziwie, jak Frances ze mną wytrzymuje.
-Jutro koncert. O której tak właściwie ? - zapytałam opadając na łóżko, a przyjaciółka sięgnęła po bilety, aby sprawdzić.
-O 19. Jakoś zdążę się przygotować. - zażartowała, a ja zaśmiałam się, widząc jej minę myślicielki.
-Chodźmy się kąpać. - wyjęłam z torby potrzebne rzeczy i ruszyłam, wskazaną drogą do łazienki. Otworzyłam drzwi bez pukania. Niestety. - Franek ! - jęknęłam zakrywając sobie twarz dłońmi.
-No co ? Nie pukasz to ślepniesz. - skwitował, a po chwili poklepał mnie po główce i wyszedł z łazienki. Wzdrygnęłam się i zamknęłam za sobą drzwi. Weszłam pod prysznic i puściłam ciepłą wodę, która ogrzała moje ciało. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Wytarłam się i opuściłam łazienkę, zostawiając po sobie czystość. Frances puściła mi oczko i poszła do łazienki. Odłożyłam kosmetyczkę do torby i rozejrzałam się po pokoju. Jeszcze raz przeglądnęłam wszystkie zdjęcia z Paryża. Uśmiech od razu pojawiał się na mojej twarzy, gdy widziałam głupkowate miny Frances i Franka. Mimo iż nie znam go wcale, to już polubiłam. Od niego na prawdę emituje dobra energia. Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą. Zamknęłam oczy i zagłębiłam się w myślach w których pojawił się TEN chłopak. W głębi duszy byłam na siebie wściekła, że z nim nie porozmawiałam, ale drugą stroną, może to nawet lepiej ? Skąd mogłam wiedzieć, dlaczego się tak na mnie patrzył ? Może przypominałam mu jakąś znienawidzoną osobę ?
-To moja czapka ! - usłyszałam krzyk Franka, a następnie do pokoju wparowała Frances, zamykając za sobą pospiesznie drzwi na klucz. - Frances Lewis, proszę natychmiast mi otworzyć drzwi ! - zarządzał, waląc pięścią we wrota.
-A co będę z tego miała ?
-Yyy... Moją wdzięczność ?
-Hmm... To nie chcę. - odparła z wielkim uśmiechem i ruszyła w kierunku łóżka.
-Dobra, będziesz coś chciała.
-Też Cię kocham ! - krzyknęła, a ja po chwili usłyszałam kroki chłopaka. Wybuchłam niepohamowanym napadem śmiechu. - A Tobie co ? - zapytała Frances, sama nie mogąc się powstrzymać od cichego chichotu.
-Wy tak zawsze ? - zapytałam wskazując na drzwi, a ona kiwnęła z wielkim uśmiechem na ustach, głową.
-Lubię go drażnić. - odpowiedziała, ruszając śmiesznie brwiami.
-Słyszałem !
-Idź spać ! Już za późno dla takich dzieci ! - odkrzyknęła, a ja znów się zaśmiałam. Uwielbiałam jej towarzystwo. Zawsze była taka radosna i pełna energii.
-Może my też chodźmy spać? - zapytałam, a ona w odpowiedzi zgasiła lampkę. Położyła się koło mnie i ułożyła w wygodnej pozycji. - Dziękuję, że mnie tu zabrałaś. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. - uściskałam ją najmocniej jak umiałam.
-I ty moją, ale proszę puść, bo mnie dusisz. - odparła, a ja wyswobodziłam ją z uścisku i posłałam uśmiech.
-Dobranoc.
-Dobranoc. - odpowiedziała, a ja przewróciłam się na drugi bok, by zaraz odlecieć do krainy snów...

-Franek ! To mój stanik ! - właśnie te słowa zbudziły mnie następnego dnia. otworzyłam jedno oko i spojrzałam na otwarte drzwi przed którymi mignęły mi dwie postacie. Podniosłam się leniwie z łóżka nie patrząc nawet na godzinę. Stanęłam w progu, na szczęście, bo zwariowana dwójka, prawie staranowała mnie swoimi ciałami.
-Musicie już od rana ? - zapytałam, ale w odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech Eric'a, - Cześć. - rzuciłam w jego stronę, a on przybił mi piątkę i pobiegł w kierunku goniącej się dwójki. Zaśmiałam się pod nosem i poszłam na dół, do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie. A może już obiad ? Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 12:04. Czyli drugie śniadanie. Na szczęście zostały naleśniki, więc odgrzałam je sobie i zjadłam z nutellą. Popiłam gorącym kakaem i zmyłam brudne naczynia.
-Kiedyś go zabiję. - usłyszałam zduszaną Frances, która z lodówki wyjęła butelkę wody i wypiła duszkiem, nawet nie myśląc o użyciu szklanki.
-Wyglądasz jakbyś przebiegła maraton. - powiedziałam krzyżując ręce na piersiach, a ta spojrzała na mnie jednym okiem spod butelki.
-I tak się czuję. - odparła odsysając się od szyjki i sapnęła głośno.
-Hmm... A co powiesz na zakupy ? - zapytałam ruszając zabawnie brwiami, a ta na te słowa od razu się ożywiła.
-Daj mi 10 minut. - powiedziała i pobiegła do góry. Poszłam za nią i podążyłam do pokoju. Spojrzałam przez okno. Słońce co prawda świeciło, ale wiał do tego lekki wiaterek. Zdecydowałam się założyć granatowe rurki, biały T-shirt i czarny sweterek. Na nogi wdziałam czerwone trampki. Poszłam do łazienki, umyłam twarz i zęby, rozczesałam włosy i podkreśliłam rzęsy tuszem. Zeszłam na dół gdzie przy wyjściu czekała już Frances. - Gotowa ? - zapytała, a ja pokiwałam głową. Wyszłyśmy z domu i podążyłyśmy w kierunku centrum. - Podekscytowana dzisiejszym koncertem ?
-I to jeszcze jak. Jeśli mam być szczera, to będzie pierwszy koncert na jaki kiedykolwiek pójdę... - powiedziałam lekko się rumieniąc, a dziewczyna uściskała mnie przyjaźnie.
-Tym lepiej. Na pewno będzie wspaniale, a ja już zadbam, żebyś zapamiętała ten wieczór na długo. - puściła mi oczko i poprowadziła ku wejściu.
Zakupy trwały mniej więcej 4 godziny. Niemal w biegu doszłyśmy do domu. Szybko zjadłyśmy posiłek, który najpierw przygotowałyśmy i rzuciłyśmy się w wir przygotowań. Frances zajęła łazienkę, a ja stanęłam przed walizką, zastanawiając się, co założyć. Po długich przemyśleniach zdecydowałam się na białe rurki, dopasowany czarny T-shirt i zielono-niebieski sweterek. Na nogach umieściłam czarne balerinki. Frances opuściła łazienkę z gotową fryzurą i makijażem.
-Ślicznie wyglądasz ! - pochwaliłam ją widząc burzę falowanych włosów i ciemne powieki, oraz słodkie, różowe policzki.
-Dziękuję, Ty również. - pocałowała mnie przelotnie, a ja pobiegłam do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie. Użyłam prostownicy Frances i po kilkunastu minutach w lustrze ujrzałam dziewczynę, o prostych, brązowych włosach, do połowy pleców. Na powiekach wykonałam kreskę czarną kredką i nałożyłam niebieski cień, który ślicznie kontrastował z moimi tęczówkami, tego samego koloru. Podkręciłam rzęsy tuszem, na policzkach nałożyłam róż i pomalowałam usta różową szminką. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół, gdzie czekała już Frances. Spojrzałam na nią. Miała na sobie dla odmiany czarne spodnie, biały T-shirt i jasnoróżowy sweterek. - Wow ! Jaka laska ! - na moje słowa Franek zagwizdał, a Frances wyszczerzyła szeroko ząbki.
-Dobra chodź idziemy. Koncert jest tuż obok. Pa chłopcy. Będziemy za kilka godzin ! - krzyknęła i pociągnęła mnie w wyznaczone miejsce.

-Czemu każde wielkie gwiazdy muszą się spóźniać ?! - krzyknęła po raz setny oburzona przyjaciółka, gdy zegar pokazywał 19:30. Tłum na prawdę się niecierpliwił, a my stałyśmy dość blisko sceny, gdzie była masa rozkrzyczanych fanek z plakatami itp. Czułam się jak na safari.
-Przepraszamy za opóźnienie. Mam zaszczyt zaprosić na scenę zespół na który wszyscy czekają. ONE DIRECTION !!! - powiedział jakiś prowadzący, a na te dwa słowa, dziewczyny obok zaczęły wrzeszczeć jak nienormalne. Zaczęło mnie to powoli śmieszyć. Gdy w rytm pierwszej piosenki chłopcy weszli na scenę, myślałam, że oczy wyjdą mi z orbit. Ścisnęłam Frances za nadgarstek, na co ona syknęła.
-Co jest ?! - zapytała, a ja wskazałam na scenę.
-To Harry ! - krzyknęłam - Ten z którym siedziałam w kozie ! - spoglądałam na scenę nie mogąc w to uwierzyć.
-I Niall, Zayn i .... Liam ?! - dziewczyna była niemniej zszokowana niż ja. Byłam pewna, że bicie naszych serc było głośniejsze, niż pisk tych fanek.
-To TEN chłopak ! - wydarłyśmy się obydwie, gdy szatyn w czerwonych rurkach zaczął śpiewać. Usta miałyśmy cały czas otwarte. W pewnym momencie Harry pomachał w naszą stronę. Odkiwnęłam, ale byłam pewna, że tego nie zauważył, ponieważ fanki wyciągały ręce, aby tylko go dotknąć. Stres stopniowo spadał. W końcu zaczęłyśmy się bawić. Chociaż w mojej głowie cały czas siedział ten szatyn. Cały czas był tak jakby nieobecny... Zaczęli śpiewać jakąś wolną piosenkę, a on gdy śpiewał, spojrzał w moim kierunku i... na ostatnim wersie zaśpiewał za niego lokers, patrząc na jego zdziwioną minę, razem z resztą zespołu. Spuściłam wzrok w dół. Chciałam stąd iść. Nie wiem czemu... Frances jednak złapała mnie za rękę i wytrwałyśmy do końca koncertu. Szatyn śpiewał teraz z ogromną energią, nie spuszczając ze mnie wzroku. Zauważyłam także, że blondyn o imieniu... Niall ? Chyba jakoś tak... Cały czas patrzył się w stronę Frances i nawet kilkanaście razy kiwnął nam. Ta cieszyła się jak nienormalna. Przewróciłam tylko oczami i bawiłam się dalej. Harry również nie szczędził okazywania uczuć. Kiwał, uśmiechał się, posyłał buziaki... Cały czas nie mogłam uwierzyć, że chłopaki z naszej szkoły grają koncert dla tysięcy fanów.
Po koncercie chciałyśmy złapać ich i pogratulować. Po przedarciu się przed tłum, ktoś wepchnął mnie na lokersa i upadliśmy na podłogę.
-Przepraszam. - jęknęłam podnosząc się.
-Sofia ? - zapytał patrząc na mnie z ziemi.
-Teraz to ja muszę Ci pomóc wstać. - podałam mu rękę, a on ją pochwycił i wstał. - Świetny koncert. Czemu nie mówiłeś, że jesteś sławny? - zapytałam uderzając go pięścią w ramię.
-A wiesz nie było kiedy. - odparł rzucając swoimi włosami.
-Dobra dobra. Muszę sobie zrobić z Tobą fotką. - podałam telefon Frances, wyciągając ją z namiętnej rozmowy z Zayn'em, a ta pstryknęła naszej dwójce foto.
-Widziałeś Louisa ? - zapytał ten blondyn, który kiwał mojej przyjaciółce.
-Był gdzieś tutaj. - odparł obojętnie. Poczułam kogoś dłoń na mojej ręce.
-Sofia musimy wracać. Frankowi coś się stało. - powiedziała przerażona Frances ze strachem w oczach.
-Co takiego ? - zapytałam kładąc jej rękę na ramieniu.
-Eric mówił, że ma groźne poparzenie...


Buu xD Wiem, że skromnie, ale podoba mi się akcja Frances-Franek ;D Może Kiniuś będziesz za to wyzywać, ale może się też odegrasz xD Sam koncert trochę kiepsko opisany, ale mam nadzieję, że wybaczycie ((; I straaaaaaasznie przepraszam, że tak dłuuuugo nic nie dodawałam ;/ Miałam kilka spraw do załatwienia...
Następny w wykonaniu Pani Horan

Pozdrawiam
Pani Tomlinson

12 komentarzy:

  1. Świetnie! Akcja z Frankiem i Frances genialnie rozegrana! Hmm... te zakończenie! No dobrze, ja się biorę za pisanie, bo do wtorku mam czas ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Frances i Frank hehe jak rodzeństwo ;]
    I ta akcja ze stanikiem xd
    Łejtam na nexta ;3
    Zapraszam do mnie ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100000 % ;)

      Usuń
  3. Faaaajnie ! ♥
    Szkoda mi Franka . Taki fajny chłopak ; )
    Ciekawe czy Louis do niej kiedyś zagada ?!

    Czekam na next'a ; **

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny! Wszystko jest świetnie opisane i nie zaprzeczaj :) Frances i Franek są powalający xd Ciekawe co Franek robił, że się poparzył. Biedactwo :( Szybko piszcie kolejny, bo nie wytrzymam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste! Zapraszam do mnie: http://stories-about-1-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Eh, Franek i Frances - rządzą. Przepychanki w stylu "Ej, to mój stanik" od dzisiaj zaliczam do swoich ulubionych. Rozdział napisany jest świetnie, wszystko bardzo mi się podoba. Opis koncertu również jest ciekawy. Czyżby między Sophią i Louisem było coś ten tego? Uhu, czekam na rozwój wydarzeń w tym temacie. : D

    http://givee-your-heart-a-break.blogspot.com/
    http://i-will-be-here-by-your-side.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebiaszczo!! ♥♥ Kocham bloga :**
    Pozdrowionka i czekam na nexta =D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestam ciekawa... dlaczego ciągle Lou ucieka:P
    Ale domyslam się:P
    Franchez i Franek... zgrany duet:P
    Jestem ciekawa jak to dalej Kinga rozwinie:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi również podoba się ta akcja haha <3 Nie mogę się doczekać kolejneeeeeeego! :3 KOCHAM TE OPOWIDANIE :*
    Ania x

    OdpowiedzUsuń
  10. SUPER ! Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Akcja Frances- Franek mnie też się podoba. <3
    Akcja "stanik" też! xDD

    Rozdział ogólnie super.
    Powiadom mnie o kolejnym na: literacka-n.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń